Jako grupa chcemy walczyć o wyższe kontrakty z NFZ
Wywiad z Ryszardem Rudnikiem, dyrektoremSzpitala Rejonowego im dr Józefa Rostka w Raciborzu
Był Pan gospodarzem spotkania 12 dyrektorów powiatowych szpitali województwa śląskiego oraz 4 starostów, którego celem było zawiązanie koalicji dbającej o wspólne interesy placówek ze Śląska. Jakie mają Państwo plany działania?
Widzimy potrzebę integracji naszego środowiska. Dla naszych placówek, jako szpitali powatowych, organem założycielskim jest powiat dysponujący dużo skromniejszym budżetem, ale to my jesteśmy na tej pierwszej linii, tzn. przyjmujemy każdego pacjenta, zapewniamy gotowość całodobową. Podczas kolejnego spotkania sformalizujemy naszą grupę, byśmy mogli występować jako wspólna reprezentacja szpitali powiatowych województwa śląskiego, np. wobec NFZ. Teraz każdy z osobna stara się negocjować kontrakty, może jako grupa będziemy mieć szansę na wyższe kontrakty.
Przygotowywane jest wystąpienie do Ministra Zdrowa i do sejmowej komisji zdrowia, m.in. w sprawie środków na wzrost wynagrodzeń.
Wspólne działalnie pomoże nie popaść w finansowe tarapaty?
W 2007 r. nasza placówka zakończyła restrukturyzację, która była bardzo udana - rok 2007 zamknęliśmy dodatnim wynikiem finansowym, ok. półtora miliona złotych. Kolejny, 2008 r. też był dla nas korzystny. Wypracowaliśmy zysk miedzy 800 a 900 tys. zł przy prawie 6 mln zł amortyzacji. Problem zaczął się w 2009 r. z bardzo prozaicznej przyczyny. W latach 2007 i 2008 dostawaliśmy dodatkowe środki na wzrost wynagrodzeń (pieniądze na dodatek do wynagrodzeń szpitale i pozostałe placówki otrzymały jako dodatek do wartości punktu i wtedy NFZ ustalił, że będzie to kwota 51 zł). Dla naszej placówki była to łącznie kwota 5 600 tys. zł. Niestety, w 2009 r. nie otrzymaliśmy dodatkowych funduszy na wynagrodzenia. W związku z tym sytuacja większości szpitali, również i raciborskiego, zaczęła się pogarszać. Trudno jest przy budżecie ok. 60 mln zł znaleźć rezerwy i zaoszczędzić na dodatkowe wynagrodzenia. Świadczenia medyczne nie są wysoko rentownymi świadczeniami. Liczyliśmy trochę na „lepszy” punkt rozliczeniowy, ale NFZ obligatoryjnie ustala go na poziomie 51 zł i zaczynamy mieć problemy finansowe.
Stara się Pan zatem zarabiać gdzie indziej. Gdzie konkretnie?
Chcemy wokół placówki w Raciborzu skupić jak najwięcej świadczeń medycznych. Szpital powiatowy powinien prowadzić podstawowe oddziały, tj. internę, pediatrię, chirurgię i ginekologię. Natomiast my na dzisiaj mamy 13 oddziałów - czyli w zasadzie jesteśmy szpitalem specjalistycznym. Taka jest strategia organu założycielskiego, aby mieszkańcy mieli dostęp do jak najszerszej liczby świadczeń. Dlatego chcemy rozszerzyć naszą działalność, np. o kardiologię. Zaczęliśmy, oczywiście za opłatą, udostępniać pomieszczenia firmom zewnętrznym. Kardiologia już działa, wykonywane są zabiegi w trybie doraźnym, natomiast od stycznia będzie dostępny dla pacjenta pełny zakres świadczeń w tej dziedzinie. Ośrodek jest doskonale wyposażony, obsługiwany przez kadrę z Zabrzańskiego Centrum Chorób Serca. Chcemy zagospodarować całość pomieszczeń, którymi dysonujemy. Obecnie wchodzimy we współpracę z firmą zewnętrzną, aby uruchomić duży oddział rehabilitacji. Firma ta zleca nam również dodatkowe, odpłatne badania laboratoryjne czy diagnostykę obrazową. W zeszłym roku uzyskaliśmy z tej dodatkowej działalności ok. 2 600 tys. zł. czyli w granicach 5% naszego budżetu.
Czyli Pana zdaniem finansowa kołderka ciągle jest dla szpitali powiatowych zbyt krótka?
Jeżeli poziom finansowania będzie taki, jak jest, a raczej nie zapowiada się na zwiększenie, będziemy musieli dostosować całą naszą działalność do wysokości kontraktu, który jest. Chcielibyśmy przyjąć wszystkich pacjentów, którzy się do nas zgłaszają, bo mamy takie możliwości. Problem pojawia się po stronie płatnika. Średnie wykorzystanie łóżek w naszym szpitalu to 62% za 2009 r. To trochę za mało. Nie chcemy, żeby nam ktoś pomagał, tylko chcemy, żeby nam zapłacono i zakontraktowano w nowym i nowoczesnym szpitalu, mającym bardzo dobrą infrastrukturę i sprzęt, odpowiednią liczbę świadczeń. Jak wskazują lata 2007 i 2008, wystarczy zwiększyć budżet o te 10-15 milionów i doskonale sobie poradzimy na rynku. Na przykład w zeszłym roku kupiliśmy z własnych środków tomograf komputerowy za 2 700 tys zł. Nikt nam nie podarował tych pieniędzy, sami je wypracowaliśmy. To jest możliwe, tylko liczba świadczeń, która jest u nas kontraktowana, musi być na odpowiednim poziomie. Chcielibyśmy, aby wykorzystanie łóżek było na poziome 80%.
Finansowo placówkę wspiera też Fundacja na Rzecz Szpitala Rejonowego w Raciborzu. Do tej pory za uzyskane przez nią pieniądze zakupiono sprzęt na kwotę 372 517 zł. W ubiegłym roku były to m.in. pulsoksymetr, inhalator ultradźwiękowy, wirówka cytologiczna czy pompa infuzyjna do podawania cytostatyków.
Wszelkie środki, które ta fundacja pozyskuje, przeznaczane są dla naszej placówki. Są to wpływy od sponsorów, z datków - w mieście wystawione są skarbonki - jak również 1% z podatku dochodowego. Funkcjonuje rada fundatorów, która zatwierdza plan finansowy, zarząd działa bezpłatnie i przy minimalnych kosztach obsługi. Jest to głównie doposażenie w sprzęt medyczny, co roku dokonywane są zakupy, pieniądze wydawane są na bieżąco.
Dziękuję za rozmowę.
Autor: Rozmawiała: Jolanta Reisch