E-recepty budzą zastrzeżenia lekarzy i aptekarzy
Tylko kilkunastu aptekarzy i lekarzy z Wielkopolski przystąpiło do pilotażowego programu sprawdzenia e-recept, który odbył się w powiecie leszczyńskim. Reszta wstrzymuje się ze względu na wątpliwości prawne - w polskim systemie prawnym nie funkcjonuje bowiem pojęcie e-recepty.
Placówek jest za mało, aby realizować pełny elektroniczny obieg druków. Na razie apteki, które przystąpiły do programu, wpisują do systemu dane z recept papierowych, z którymi zgłaszają się pacjenci. Wielu aptekarzy rezygnuje z udziału w programie, ponieważ mają zastrzeżenia do prawnego umocowania proponowanych rozwiązań
Wątpliwości budzi także przekazywanie firmom obsługującym system danych dotyczących pacjentów i wystawców recept. Aptekarze i lekarze są przekonani, że prawo zabrania przekazywania danych zawartych na recepcie jakimkolwiek podmiotom innym niż NFZ. Tymczasem świadczeniodawcy, którzy przystąpią do programu mają udostępniać firmie obsługującej system dane nie tylko o pacjencie, ale także np. o stopniu naukowym posiadanym przez lekarza, który ją wystawił. Wielkopolscy świadczeniodawcy mają też zastrzeżenia do funkcjonalności systemu. Brakuje możliwości skontrolowania ważności ubezpieczenia pacjenta oraz informacji zwrotnych o niewykupionych lekach
Leszek Sikorski, dyrektor Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, które odpowiada za realizację pilotażu, twierdzi, że obawy lekarzy i farmaceutów są bezpodstawne, a program jest realizowany na gruncie obowiązującego prawa, ponieważ świadczeniodawcy, którzy do niego przystępują, nadal równolegle posługują się receptą papierową. Zapewnia też, że system informatyczny jest bezpieczny i zabezpiecza przed możliwością wycieku danych.
Autor: Źródło: na podst. Dziennika Gazeta Prawna z 17 maja 2011 r.