„Klinika”, czyli martwy przepis

/appFiles/site_102/images/autor/jCpbKWySqTdgm5r.jpeg

Autor: Damian Konieczny

Dodano: 9 października 2014

Pomimo, że używanie określenia „klinika” jest prawnie ograniczone – podobnie jak np. oznaczenie „bank” - to w praktyce wielu przedsiębiorców nie czuje potrzeby stosowania się do tych ograniczeń. Tym samym na rynku medycznym pod dostatkiem różnego rodzaju „klinik”, które nie mają nic wspólnego z podmiotami, które mogą ich zgodnie z przepisami używać.

Obecnie w świetle art. 89 ust. 6 ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej (tekst jedn.: Dz.U. z 2013 r., poz. 217 z późn. zm.) oznaczenia "klinika" albo "kliniczny" mogą używać wyłącznie podmioty lecznicze utworzone przez uczelnie medyczne oraz podmioty udostępniające uczelni medycznej jednostek organizacyjnych niezbędnych do prowadzenia kształcenia przed- i podyplomowego w zawodach medycznych.

Zyskaj darmowy dostęp do portalu serwiszoz.pl. Gwarantujemy, że znajdziesz na nim odpowiedzi na nurtujące Cię pytania! Nic za to nie zapłacisz. Zarejestruj się. To zajmie tylko 15 sekund!>>

Mimo że wskazane ograniczenie obowiązywało już na gruncie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej (od 2001 r.), do teraz nie znalazło właściwego zastosowania wśród przedsiębiorców i podmiotów rejestrowych (wojewodów, czy izb lekarskich). Prawdopodobnie wynika to z braku jasnej sankcji za używanie zwrotu „klinika”. Brak jest bowiem przepisu tożsamego z art. 171 ust. 2 Prawa bankowego, który bezprawne używanie oznaczenia „bank” traktuje jako przestępstwo zagrożone karą grzywny do 5.000.000 zł lub karą pozbawienia wolności do lat 3.

Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest istnienie na rynku dużej liczby przedsiębiorców, zarówno podmiotów leczniczych, jak i indywidualnych lub grupowych praktyk lekarskich, które bezprawnie w swej nazwie używają oznaczenia „klinika”. Całkowitą bierność w tym zakresie wykazują wojewodowie, którzy bez żadnych przeszkód, masowo rejestrują podmioty lecznicze używające w nazwie oznaczenia „klinika”. Jedynie incydentalnie rzecznicy odpowiedzialność zawodowej wszczynają postępowania dotyczące używania przez lekarzy i lekarzy dentystów w swoich praktykach takiego oznaczenia.

Pytanie zatem, czy istnienie takiego ograniczenia nazewnictwa ma nadal sens? A może należy tylko zintensyfikować działania organów administracji w celu wyeliminowania z rynku podmiotów bezprawnie nazywających się „klinikami”?

Autor: Damian Konieczny

Nie masz jeszcze konta?

Zamów pełny dostęp do portalu


SPRAWDŹ OFERTĘ

Chcesz przetestować nasze usługi?

Załóż konto testowe na 24 godziny


ZAŁÓŻ KONTO TESTOWE NA 24 GODZINY

Pełny dostęp do portalu to:

  • Aktualność tematów
  • Szeroki zasób informacji eksperckich
  • Porady ekspertów za pośrednictwem e-maila
  • Gotowe rozwiązania najistotniejszych problemów
Sprawdź »