Co dalej z eWUŚ

/appFiles/site_102/images/autor/1EgVTyOjlNXq4ir.jpeg

Autor: Krzysztof Nyczaj

Dodano: 14 marca 2016

Co dalej z eWUŚ

Zmiana modelu finansowania ochrony zdrowia na finansowanie świadczeń bezpośrednio z budżetu państwa stawia pod znakiem zapytania sensowność funkcjonowania systemu Elektronicznej Weryfikacji Uprawnień Świadczeniobiorców (eWUŚ). Minister zdrowia zapowiedział wygaszenie tego systemu. Czy to dobry pomysł? Zdania ekspertów są podzielone.

Koszt budowy i utrzymania systemu eWUŚ nie był wysoki. Do 2015 r. na jego budowę i kolejne modyfikacje wydano ok. 13 mln zł. Bieżąca obsługa eWUŚ związana z utrzymaniem w ciągłej gotowości systemu (24 h na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku) wymagała również zwiększenia zatrudnienia w centrali Narodowego Funduszu Zdrowia o 6 etatów. To oczywiście nie wszystkie koszty. Każdy przypadek wykrycia przez eWUŚ braku ubezpieczenia pracownicy NFZ muszą zweryfikować w ZUS. Bardzo często okazuje się, że osoby oznaczone, jako nieubezpieczone mają prawo do świadczeń. Skomplikowana sprawa dotyczy np. studentów. Podjęcie pracy przez studenta choćby na umowie-zlecenie, zgodnie z obowiązującym prawem, powoduje wygaśniecie tego tytułu.

Zyskaj darmowy dostęp do portalu serwiszoz.pl. Gwarantujemy, że znajdziesz na nim odpowiedzi na nurtujące Cię pytania! Nic za to nie zapłacisz. Zarejestruj się. To zajmie tylko 15 sekund!>>

Bezpośrednie korzyści finansowe z wdrożenia eWUŚ okazały się niewielkie. Według danych z systemu eWUŚ może wynikać, że około 10% Polaków nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Głębsza analiza danych pokazuje jednak, że są to przede wszystkim osoby, które pracują na podstawie umów cywilnoprawnych lub niezgłoszeni do ubezpieczenia członkowie rodzin osób ubezpieczonych. Rzeczywisty problem braku ubezpieczenia dotyczy około 2 mln osób, czyli około 5 proc. Polaków.
Do końca 2015 roku Narodowemu Funduszowi Zdrowia od chorych, którzy bez ubezpieczenia skorzystali ze świadczeń zdrowotnych udało się odzyskać około 500 tys. zł, co stanowi – w zależności od oddziału wojewódzkiego – od kilku do kilkunastu procent długów. Największy problem dotyczy pacjentów, którzy zgłosili się bez uprawnień do lekarza pierwszego kontaktu, tj. zostali przyjęci na podstawie nieprawdziwego oświadczenia o ubezpieczeniu zdrowotnym. Oni kosztują NFZ najwięcej, jednak z uwagi na stosunkowo niewielki koszt jednostkowy porady w POZ, nikt nie egzekwuje kwot od tych pacjentów, gdyż ewentualna egzekucja kosztowałaby NFZ więcej niż kwota odzyskana. Przykładowo w woj. łódzkim, w 2014 r. w sposób nieuprawniony ze świadczeń skorzystało 22,4 tys. pacjentów, z czego ponad 14 tys. przypadków dotyczyło świadczeń, których wartość nie przekroczyła 100 zł.
Zdaniem Adama Kozierkiewicza – eksperta ds. ochrony zdrowia, trudność w skutecznym odzyskiwaniu pieniędzy od nieubezpieczonych pacjentów nie powinno być argumentem, aby system potępiać. Jego zdaniem bardziej istotne od egzekucji kosztów już poniesionych przez NFZ na leczenie osób nieuprawnionych, jest presja na posiadanie ubezpieczenia. Bez obowiązku wykazania się ubezpieczeniem automatycznie spadłaby ściągalność składki, a wiele osób po prostu przestałoby płacić ubezpieczenie.

Innym skutkiem odejścia od weryfikacji uprawnień do świadczeń będzie spadek osób rejestrujących się w urzędach pracy, jako bezrobotnych. Obecnie część bezrobotnych staje się klientami takich instytucji tylko po to, żeby uzyskać tytuł do ubezpieczenia zdrowotnego.
Problemy widzi również Marek Ujejski – były dyrektor w centrali NFZ odpowiedzialny za informatyzację. Objecie wszystkich obywateli polskich prawem do świadczeń zdrowotnych bez względu na to, czy ktoś będzie płacił składkę lub podatek zdrowotny, czy też nie, czyli wprowadzenie tzw. ubezpieczenia obywatelskiego może prowadzić do sytuacji, że osoby faktycznie pracujące za granicą otrzymają polski EKUZ i konieczne będzie honorowanie kosztów udzielonych im świadczeń w krajach UE, a mogą to być są to duże kwoty. Idea wprowadzenia tytułu ubezpieczenia obywatelskiego nie jest zresztą nowa – podkreśla Marek Ujejski. Myślał już nad tym wiceminister zdrowia Jakub Szulc. Jednak ostatecznie odrzucono ten pomysł.

Eksperci zwracają uwagę, że eWUŚ nawet po zmianie sposobu finansowania ochrony zdrowia może być nadal użyteczny. Niezależnie od sprawdzania statusu ubezpieczenia zawsze istnieje konieczność identyfikacji pacjenta i zapisania jego podstawowych danych w dokumentacji medycznej. W ten sposób można byłoby wyeliminować ręczne wprowadzania danych podczas rejestracji pacjenta. Przyczyniłoby się to do znacznego skrócenia czasu rejestracji pacjenta w przychodniach i szpitalach oraz ograniczenia możliwości popełniania pomyłek, np. w czasie przepisywania numeru PESEL z dokumentów papierowych.

Autor: Krzysztof Nyczaj
Słowa kluczowe:
eWUŚ

Nie masz jeszcze konta?

Zamów pełny dostęp do portalu


SPRAWDŹ OFERTĘ

Chcesz przetestować nasze usługi?

Załóż konto testowe na 24 godziny


ZAŁÓŻ KONTO TESTOWE NA 24 GODZINY

Pełny dostęp do portalu to:

  • Aktualność tematów
  • Szeroki zasób informacji eksperckich
  • Porady ekspertów za pośrednictwem e-maila
  • Gotowe rozwiązania najistotniejszych problemów
Sprawdź »

Spis treści Czytaj e-wydanie